top of page
Szukaj
  • Zdjęcie autoraMonika

Szkolić czy nie szkolić...

Zaktualizowano: 2 lut 2020


…a jak szkolić to tylko szczeniaki? A co z dorosłymi psami, które trafiają do naszego domu? A może warto pomyśleć o socjalizacji i szkoleniu takiego psa?

Dzisiaj coraz więcej psów adoptujemy ze schronisk czy fundacji. Psy te nierzadko są po traumatycznych przeżyciach, nierzadko też mija wiele lat zanim opuszczą betonowe podłogi i stalowe kraty schroniskowych klatek. Nierzadko mamy z nimi problem: bo ciągnie na smyczy, bo za dużo szczeka, bo niszczy w domu, bo rzuca się na inne psy, bo goni jadące rowery itp.

Wymagamy choć nie nauczyliśmy, np., pies, który ciągnie na smyczy…on ciągnie, my go szarpiemy by nie ciągnął, on na chwilę przestaje ciągnąć, po czym znów zaczyna, my znów szarpiemy, do tego w pewnym momencie zaczynamy podnosić głos a nawet zaczynamy na niego krzyczeć. Zdarzają się też sytuacje gdy nie dajemy sobie rady z tym, że pies ciągnie, bo nam się wydaje, ba, jesteśmy przekonani, że pies nas po prostu nie słucha, to i potrafimy go uderzyć. Powtarzam…wymagamy, choć nie nauczyliśmy.


Z porannego spaceru:spacerujemy po lesie, widzę dwie osoby z dwoma niedużymi psami. Biorą psy na smycze, ja robię to samo, oni idą dalej, a my w bocznej alejce czekamy by tamci spokojnie przeszli. Jednak jeden z owych piesków widząc nas, po pierwsze zaczyna się szarpać a po drugie zaczyna szczekać. Pani szarpie smyczą, gdy to nie daje rezultatu zaczyna na psa krzyczeć, po czym uderza psa smyczą. Efekt jest taki, że pies mocniej zaczyna się szarpać, głośniej szczeka i zaczyna warczeć. Czyli co pani zrobiła? - wzmocniła negatywne zachowanie psa.


Takich obrazków niestety jest bardzo dużo. Do czego one mogą doprowadzić? A choćby do tego, że pies np., nie będzie chciał wychodzić z nami na spacer, a to z tej prostej przyczyny, że takie wyjście będzie sobie kojarzyć ze stresem, z szarpaniem, krzykiem, a nawet biciem. To również może przerodzić się w agresje z jego strony. W „najlepszym” przypadku zdarzy się tak, że i owszem pies będzie chodzić na luźnej smyczy, bo się po prostu podda. Czy tego chcemy? – oczywiście, że nie.


Często wymagamy od psa rzeczy, których go nie nauczyliśmy, nie nauczyliśmy bo nie mieliśmy odpowiedniej wiedzy.

Wiem to choćby po sobie, bo tak było jeszcze kilka lat temu. Wtedy sama uważałam, że jeśli moje adoptowane psy ( 6 i 8 lat w chwili adopcji – a myślę, że i więcej - po wielu latach spędzonych w schronisku), które zaznały w swoim życiu dużo złego, to ja już ich nie będę „katować” szkoleniem…siad, daj łapę, zostań itp… Kilka lat temu myślałam, że najważniejsze by miały ciepły dom, pełną miskę. Myślałam, że to i im i mnie wystarczy. Myliłam się!


Owszem, dość szybko opanowaliśmy chodzenie na luźnej smyczy, dość szybko psy nauczyły się przybiegać gdy je wołałam, ale to było wszystko. Dalej miałam problemy z agresją wobec innych psów czy również i ludzi, miałam problem z przejeżdżającymi rowerami. Poszłam po pomoc do specjalisty.


Dzięki wspólnej pracy, która dziś często jest zabawą, psy przestały biegać za rowerami, nie obszczekują wszystkich wokół, poznały ważne komendy i podstawowe sztuczki. Dziś mam wrażenie, że moje psy jakby odmłodniały. Dziś nie są osowiałymi starzejącymi się psami, dziś biegają i cieszą się życiem, a ich oczy i mordki się śmieją…

Zatem szkolić czy nie szkolić...?

79 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page